Kisioł, jak mi podrzuci muzykę, to od razu zostaję zahipnotyzowana. Od niedzieli - tamtego tygodnia do soboty, trochę czasu minęło, ale grunt, że w końcu otworzyłam ten komunikator i dotarło do mojego ucha to pięknie brzmienie, i to oko połączone z tymi dźwiękami. Kisioł - Ty wiesz, co dobre, i co lubi mi w duszy grać... I perypetie tego zespołu, który szedł do przodu, mimo braku akceptacji połączonej wręcz z nienawiścią, kiedy wychodzili na scenę i zaczynali grać. To coś jak ja, mnie nienawidzi moja choroba i chce mnie zniszczyć, a ja wbrew niej, jakoś sobie z tym wszystkim radzę. Szkoła przetrwania. Ja jestem dobrem, ona złem, wielka walka! W każdym razie Abraxas - zakorzenił się u mnie, porwał mnie, i znowu pozwolił przenieść się w inny, lepszy świat. Zamykam oczy i widzę wszystko, ten klimat to, co chcą przekazać... Teatr ze słowami i muzyką... Rewelacja, ciarki pokrywają ciało me! Polecam zwolennikom, Kisiołowi dziękuję - Ty mnie znasz, mój bracie jeden z dwóch :) Zresztą, dzięki Tobie poznałam progresywny rock i w nim trwam, i jestem z tego dumna!
co moge powiedziec... niezrecznie tak pewnie mialo byc!
OdpowiedzUsuń