niedziela, 10 października 2010

Trochę mniej mnie tutaj, ale to dlatego, że nie za bardzo mam o czym pisać, a pisanie o niczym, jakoś mnie nie przyciąga. Nic się u mnie w życiu takiego nie dzieje, nie mam się czym podzielić, nie posiadam też przemyśleń, bo jakoś umysł opadł z sił, więc głównie przebywam u Was i uśmiecham się czytając wasze opowieści blogowe. Dobrze, kiedy każdy dzień u człowieka przynosi coś nowego, kiedy wstaje i wie, że coś się wydarzy, coś zrobi. Moje życie kręci się tylko wokół chorowania..., i w sumie zbrzydło mi to już straszliwie, bo to nic nowego, ble! Kiedy zajmuję się czymś twórczym, to jeszcze potrafię z głowy wyrzucić pryzmat choroby i perspektyw jakie niesie ona ze sobą, ale kiedy coś kończę, wszystko wraca do poprzedniego stanu. Czas twórczy trwał dni kilka, powstały prezentacje, które przekazałam dalej, które dla kogoś są wspomnieniem. Cieszę się, że mogłam się na coś przydać, że mogłam zaplanować, ułożyć i w końcu przedstawić życie za pomocą slajdów. Lubię takie rzeczy, lubię zatracić się w Power Poincie.

Dzisiaj wzięło mnie na wspomnienia... Cofnęłam się do 2003 roku, kiedy to życie kręciło się wokół Parku, wokół koncertów, wokół ognisk. Te ostatnie zawsze były najlepiej zapamiętane. Przychodziło nas dużo osób z ekwipunkiem, który należało wziąć ze sobą. Organizacja na pięć z tym, że patyki zawsze musiały zbierać dziewczyny, chłopaki woleli otworzyć magiczne butelki z czerwonym trunkiem i wlać w siebie. Czasami rozcieńczane z wodą mineralną dla bardziej wybrednych, czasami wypijane z piwem, gdzie na efekty nie trzeba było długo czekać. Ech. To były czasy godne zapamiętania, czasy do których większość z nas tęskni. Była beztroska, człowiek nie martwił się, co przyniesie kolejny dzień, było fajnie! Frekwencja zawsze spora, bo taka była nasza ekipa - ekipa Punkowców... Jedno zdjęcie udało mi się zdobyć, nie wiem, gdzie się na nim znajduję, ale na pewno na tym ognisku byłam :)
Ogniska zawsze mieliśmy "pod mostem" Było to takie nasze miejsce, blisko rzeki, ale za to z dala od ludzi. Nie chcieliśmy być wyrzucani przez straż miejską, która nas nigdy nie lubiła, a po którą dzwonili ludzie, nie chcieliśmy nikomu zawadzać. Mieliśmy swój świat i szukaliśmy miejsc, w których moglibyśmy pograć na gitarze, zaśpiewać, napić się i do tego coś zjeść. Zgrana paczka! Młodzież. Dookoła drzewa, czysta natura... Imprezy takie trwały do bladego świtu, miło budzić się wraz z szumem Soły, a jak człowiek zmarzł, to tylko wie człowiek, który tam był ;)... Ech... To były dobre czasy :)

4 komentarze:

  1. Tak to jest, zaczynamy doceniać to co mamy czy mieliśmy dopiero wtedy, kiedy np. zachorujemy, albo dotknie nas jakieś nieszczęście czy katastrofa... Wtedy trzeba naprawdę zwolnić, bo inaczej zaczniemy wmawiać sobie, że nic się nie dzieje - a to jest tylko oszukiwanie siebie samego i na dłuższą metę powoduje jeszcze gorsze cierpienia.
    Co do wspomnień - doskonale Cię rozumiem. Mnie też ostatnio bierze na wspomnienia, ale z lat 90 - jak bardzo chciałabym przenieść się do tamtych lat, usiąść przy zagubionej Zimbabwe wchodzącej dopiero w wiek dojrzewania - i mając taką świadomość, jaką mam teraz, porozmawiać z nią i powiedzieć jej, jak to wszystko się ułożyło... Na pewno wtedy moje życie inaczej by wyglądało i nie musiałabym męczyć się z setkami innych rzeczy.
    Czy Ty też masz takie uczucie czasem?
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, Zim - dokładnie tak jak mówisz. Dużo bym dała, aby usiąść przy tamtej mnie i powiedzieć, co może zrobić, żeby to swoje życie jakoś inaczej ułożyć...Szkoda, że nie ma takich mocy sprawczych...

    OdpowiedzUsuń
  3. "Mimo najszybszych samolotów, do wczoraj - nie ma już powrotów". Aga, wspominaj, ale nie żałuj nadmiernie tego, co było. Przynajmniej masz piękne wspomnienia :) Bużka:*

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspomnienia są piękne, chociaż nie wszystkie. Czasami chciałoby się cofnąć w czasie, przeżyć te cudowne chwile jeszcze raz...
    Hmm szczerze powiedziawszy to tak jest zawsze, kiedy Nam coś do zrobienia nie mamy czasu na rozmyślanie... Dlatego też należy chwytać się każdego zajęcia aby nic Nas nie dręczyło.. 3maj się cieplutko Kochana

    OdpowiedzUsuń