czwartek, 14 października 2010

Przeżyłam i czwartek. Dzień dobiegł końca, zostałam ja, klawiatura i włączony telewizor. Mogę powiedzieć, że dzisiaj wcale nie było strasznie. Właściwie, to nawet nie bałam się pójść do doktora, miałam w sobie wewnętrzny spokój. Nie pomyliłam się, bo była ta lepsza z dwóch sióstr, które towarzyszą doktorowi w gabinecie. Ona to sprawia, że nie cierpię tak bardzo, podczas zmian opatrunku. Poprawy żadnej nie ma, dostałam dzisiaj po raz kolejny antybiotyk, którym mam płukać rany. Teoretycznie, tak aplikowany antybiotyk nie powinien pomóc, ale u mnie można a wręcz nawet trzeba spróbować. I tak zostawiam w tych aptekach po kilkadziesiąt złotych, bez żadnych efektów. Jeszcze musiałam sobie zapłacić 100%, bo mój doktor poprawił receptę i tym sposobem stała się ona nieważna ...KLOPS!

Na dworze masakryczna jesień. Zimno, szaro, mglisto. Żadnych przyjemności. Człowiek zostałby w łóżku cały dzień najlepiej, bez robienia czegokolwiek. Właściwie, to nie pamiętam, jak wygląda polska jesień, ale taka prawdziwa, gdzie liście lśnią jeszcze na drzewach ostatkami swoich sił... Tak być sobie na szlaku i zasmakować takiej jesieni, zanurzyć się w tych kolorach i nie ruszać się nigdzie. Tymczasem..., nie ma prawdziwej jesieni, nie ma szlaków, nie ma nic. Już nie narzekam :)

Kisiołku, przepraszam Cię, że zapomniałam dać znać... - wybacz.

2 komentarze:

  1. Dzisiaj rano widziałam wielką mgłę nad Wisłą - praktycznie nie tylko nie było w ogóle widać drugiego brzegu, ale wręcz i nawet samej rzeki. Inna sprawa, że w Krakowie często trudno odróżnić, zwłaszcza jesienią, na ile jest to mgła, a na ile smog. Czy u Was też macie taki problem ze smogiem?
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochana jeszcze nie jest aż tak źle :)
    Jest troszeczkę zimno, ale można wyjść na mały spacerek, świeże powietrze dobrze robi :)

    OdpowiedzUsuń