piątek, 5 sierpnia 2011

Ładnego mam aniołka? Białe skrzydełka, niewinna minka. To tylko część jej zalet, chociaż te skrzydełka powinny zamienić się w ogonek, a na główce miast włosów  i spinek, mają być różki. Widełki do łapki i wypisz, wymaluj - diaboł! Bo charakterna jest jak nie wiem. Skończone trzy latka, uprawniają takiego brzdąca do mądrowania, pyskowania i obrażania się? Nie wiecie czasem? Od początku tygodnia z nią urzęduję w godzinach porannych - tak jakoś się złożyło. Wolni Chrześcijanie organizują u nas na placu zabaw, zajęcia z dziećmi, więc chodzę tam z nią, bo siedzi dziecko wiecznie w domu, a jej babci chyba się nie chce dziecku rozrywek zapewniać, bo non stop mała chce siedzieć u nas. Parę razy się wygadała, że tak się dzieje w momencie, kiedy z Amelką się nie  bawią. Nieźle. Od września idzie do przedszkola, cieszę się, bo przynajmniej będzie wśród rówieśników, już teraz na placu zabaw jest "ekipa",  z którą będzie maluszkowała. Bawią się wspólnie, generalnie to panuje jeden wielki chaos. Chce być samodzielna i wszędzie ucieka, nie pytając. A gdy się ją skarci, że tak nie wolno od razu odwet - bo się na ciebie obrażę! Szantażystka niedobra ;) I dlatego pytam, czy takie trzy i pół letnie łobuzowate, może się tak zachowywać? Jestem z lekka zmęczona... Codziennie, bez wyjątku, uwielbiam rozmawiać z małą, ale też chciałabym, żeby była troszkę grzeczniejsza, żeby słuchała, żeby była wychowywana... Sama nie dam rady. No nic, mam nadzieję, że przedszkole w tym mi pomoże, że Amelka nauczy się, że nie ona rządzi, że to od starszych zależy, co ona robić będzie. I jeszcze jedno... Dlaczego wszyscy myślą, że Amelka to moja córka? Bo codziennie mnie z nią widzą, bo wszędzie ją ze sobą ciągnę, bo przytulam, całuję, bawię się? Hm. A gdzie jej mama? Każdy myśli, że Amelka nie ma mamy, jak już wiedzą, że jestem tylko "ciocią". Przykre. Dla mamy...

No nic. Szykuje nam się weekend. Czy będzie deszczowy? Oby nie!

3 komentarze:

  1. Słodka ta Amelka, choć tak bardzo mi jej żal. Dobrze, że ma taką ciocią Agę, która może się nią zajmować, a rodzice mają dziecko z głowy. Wiedzą, że mała jest bezpieczna to się nie martwią. Tylko, to coś nie tak, to jest przykre, choćby nie wiem co, to nikt i nic w jej wieku nie zastąpi rodziców.
    Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo pocieszna ta Amelka :) Myślę, że możnaby jej czasem pozwolić jej się obrazić, kiedy trzeba jej dać znać, że robi coś źle. Nic złego by się nie stało, na pewno szybko jej przejdzie, a w ten sposób będzie pamiętała, że czasem musi ustąpić. I następnym razem nie będzie szantażować :) Pozdrawiam serdecznie ciocię :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakubie, sama już nie wiem, co robić. Pewnie mała przechodzi jakiś bunt, w którym walczy ze wszystkim i wszystkimi. Najgorsze, że jest coraz gorzej. Liczę, że to przedszkole będzie wybawieniem, że tam ją utemperują chociaż troszkę. Z Amelką naprawdę można wszystko, ale jak coś nie po jej myśli, przestaje być przyjemnie :)
    Postaram się czasami pozwolić jej na więcej :D

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń