piątek, 12 sierpnia 2011

Ciężki tydzień,  przepasany czarną wstążką - zdecydowanie. Umarł mi wujek. Jutro pogrzeb. Jak zwykle mnie na nim nie będzie. Ja jestem ta gorsza, która za zadanie ma przynieść, wynieść, pozamiatać, a inni dostają wszystko, chociaż się na nich narzeka straszliwie. Niesprawiedliwe, boli to strasznie.

5 komentarzy:

  1. A nie da się jakoś z nimi porozmawiać? Przecież jak pogrzeb to pogrzeb, tak samo jak ślub czy inna uroczystość rodzinna, jaka by nie była. A to nie mogli posprzątać przed pogrzebem, skoro wiedzieli kiedy będzie? Nie rozumiem tak chamskiego podejścia z ich strony, przepraszam jeśli tak to ujęłam. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zim, właśnie nie da. To znaczy, to są tacy ludzie, którzy wszystko robią na pokaz, aby nie popadać z innymi w konflikt, boją się tego, a jeżeli w sprawę wchodzi jeszcze ktoś z bliskiego otoczenia mojego brata, to już nie ma zmiłuj się. Ja się od nich różnie, chciałam byś u wujka, i na pewno nie traktowałabym tego, jako wycieczko-ucieczki od obowiązku. Spadło to na mnie. Czuję się strasznie zdeptana, tak jakbym była tylko potrzebna do wykorzystywania.

    OdpowiedzUsuń
  3. Agnieszko bardzo współczuję Ci z powodu śmierci wujka. Współczuję też z tego powodu, że nie mogłaś być na pogrzebie. Tylko dlaczego? przecież pogrzeb jest tylko jeden, a robota nie ucieknie, przecież pogrzebu się nie planuje!!! Mam jednak cichą nadzieję, że udało Ci się być. A jeżeli nie, wiem, że to marne pocieszenie, ale pamiętaj, że ani wujek ani Pan Bóg się nie pogniewa. Możesz w domku się pomodlić za wujka.
    Ale nie rozumiem Twojej rodziny.

    Trzymaj się!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Rodzina... cóż, często jest tak, że więzy przyjaźni są silniejsze niż więzy krwi...
    Przytulam Cię mocno Salanee :*

    OdpowiedzUsuń