Ciężki tydzień, przepasany czarną wstążką - zdecydowanie. Umarł mi wujek. Jutro pogrzeb. Jak zwykle mnie na nim nie będzie. Ja jestem ta gorsza, która za zadanie ma przynieść, wynieść, pozamiatać, a inni dostają wszystko, chociaż się na nich narzeka straszliwie. Niesprawiedliwe, boli to strasznie.
A nie da się jakoś z nimi porozmawiać? Przecież jak pogrzeb to pogrzeb, tak samo jak ślub czy inna uroczystość rodzinna, jaka by nie była. A to nie mogli posprzątać przed pogrzebem, skoro wiedzieli kiedy będzie? Nie rozumiem tak chamskiego podejścia z ich strony, przepraszam jeśli tak to ujęłam. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńZim, właśnie nie da. To znaczy, to są tacy ludzie, którzy wszystko robią na pokaz, aby nie popadać z innymi w konflikt, boją się tego, a jeżeli w sprawę wchodzi jeszcze ktoś z bliskiego otoczenia mojego brata, to już nie ma zmiłuj się. Ja się od nich różnie, chciałam byś u wujka, i na pewno nie traktowałabym tego, jako wycieczko-ucieczki od obowiązku. Spadło to na mnie. Czuję się strasznie zdeptana, tak jakbym była tylko potrzebna do wykorzystywania.
OdpowiedzUsuńAgnieszko bardzo współczuję Ci z powodu śmierci wujka. Współczuję też z tego powodu, że nie mogłaś być na pogrzebie. Tylko dlaczego? przecież pogrzeb jest tylko jeden, a robota nie ucieknie, przecież pogrzebu się nie planuje!!! Mam jednak cichą nadzieję, że udało Ci się być. A jeżeli nie, wiem, że to marne pocieszenie, ale pamiętaj, że ani wujek ani Pan Bóg się nie pogniewa. Możesz w domku się pomodlić za wujka.
OdpowiedzUsuńAle nie rozumiem Twojej rodziny.
Trzymaj się!!
Rodzina... cóż, często jest tak, że więzy przyjaźni są silniejsze niż więzy krwi...
OdpowiedzUsuńPrzytulam Cię mocno Salanee :*
Aldi, przytulam i ja :*
OdpowiedzUsuń