środa, 13 października 2010

Się narobiło. Tyle tragedii w jednym czasie, że nie sposób tego ogarnąć. Ludzie chcąc zarobić na chleb są w stanie zrobić wiele, nawet kosztem swojego życia o czym mogliśmy się przekonać wczoraj, kiedy to śmierć na miejscu poniosło 18 osób w zderzeniu busa z samochodem ciężarowym. Bus, którym jeździć mogło tylko 6 osób... Kogo za to winić? Kierowcę busa, bo ich zabrał czy ludzi, którzy zdawali sobie sprawę, że tak nie wolno jeździć, ale mimo wszystko wsiedli, bo chcieli dla swoich rodzin trochę grosza. Wyszli ze swoich domów, jak każdego dnia z jedną, małą różnicą... - już nigdy do nich nie wrócą. Przerażenie mnie bierze, kiedy sobie o tym pomyślę, to nasze życie jest tak bardzo kruche, wystarczy jeden moment i już nas tutaj nie ma. Przestajemy istnieć, a nasze rodziny muszą żyć ze świadomością, że już nigdy nas nie usłyszą, nie zobaczą, nie dotkną, że już nie będziemy wpisani w ich rozkład dnia, że już nigdy nie powiemy sobie "cześć, jak się spało"? Śmierć to jest nic, przeszliśmy niby do pokoju obok, ale ciężko jest pogodzić się ze świadomością, że już nic nie będzie takie samo, że trzeba będzie uczyć się żyć na nowo... Zadałam sobie pytanie, czy gdybym to ja miała wsiąść do takiego busa i wiedziałabym, że nie wolno jechać w tyle osób, to czy bym wsiadła? Odpowiedź jedna - TAK! Gdybym miała być kierowcą takiego busa, to czy zabrałabym ludzi ponad stan? To zależy od kilometrów, które musiałabym z nimi przebyć. Kilkadziesiąt dla mnie stanowczo za dużo, nie podjęłabym się takiego ryzyka jednak, gdyby miało to być kilka lub kilkanaście, to dlaczego nie... Czy byłoby to moją nieodpowiedzialnością? Hm..., na pewno i to skrajną, jednak najpierw liczyłabym się z ludźmi, a wiedząc, że Oni dzięki temu, że ich wezmę zarobią na cukierki dla swoich dzieci, postawiłby mnie w kropce i nie potrafiłabym powiedzieć "NIE"..., Różniłabym się od tego wczorajszego kierowcy. Jechałabym wolniej, wiedząc ile żyć ze sobą wiozę i jak dużo ode mnie zależy.

Ech. Nie działa mi farma na Facebook, na początku myślałam, że to chwilowe, ale teraz to już przestało być śmieszne. Zbierać i sadzić mogę, ale tu się moja władza kończy. Nie jestem w stanie wysyłać zapotrzebowań na części, nie mogę wysyłać ludziom prezentów, nie mogę odbierać prezentów od innych, nie mogę zabierać tego, co dadzą na stronie głównej..., dodatkowych aplikacji też nie mogę otwierać. Pojawia się nowe okienko, ale poza tym nic... "trwa oczekiwanie na facebook" , potem biała strona i tak cały czas. Pisałam do Zyngi, która tworzy grę, mili ludzie odpisali mi, ale właściwie to nic nowego nie wnieśli, nie pomogli też usunąć problemu. Najgorsze, że tak dzieje się u mnie, korzystam z internetu Vectry. To samo ma jeszcze moja kumpela, której dostawcą też jest Vectra. Objawy na farmie, podobne do moich. Reinstalowałam nawet Windowsa - nic nie pomogło! Dobrze, że ssaczek mi pomaga, i wysyła zapotrzebowania, bo tak to bym chyba się załamała. Taki wysoki level i wszystko się sypie. Bez dodatków, nie jestem w stanie nic rozbudowywać. Wiem, wiem - uzależnienie od FV... W chorobie takie uzależnienie jest potrzebne, wtedy nie myślę o tym wszystkim, można się chociaż na chwilę odstresować i zapomnieć. Dlatego, musi mi wszystko działać, musi! Gdyby też chodziło o samą farmę, ale ja także nie mogę dodawać zdjęć, bo przy końcu dodawania nic się nie dzieje, "trwa oczekiwanie na facebook", a później nic, szaaaa...

Jutro kontrola chirurgiczna, a we wtorek Komisja Zusowska - o masakro!


Pees

Do tej pory 13 był dla mnie dniem pechowym. Zawsze coś mi się przytrafiało, kiedyś nawet walczyłam o życie, przez niedoświadczenie anestezjologa, ale dzisiaj mogę powiedzieć, że dzień taki jak 13 okazał się być szczęśliwy. Farma się naprawiła!!! Wolfik - jesteś wolny :)
Dziękuję, dziękuję, dziękuję :*

6 komentarzy:

  1. Reinstalowałaś Windowsa, bo Ci farma nie działała? To jest dopiero uzależnienie. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Znaczy wiesz..., chciałam być pewna, że nie ja zawiniłam :) Lubię pogrzebać czasami, chociaż nie przypominam sobie, żebym zmieniała jakieś ustawienia ;)

    Ty mi tu nie gadaj o uzależnieniu, żebym nie musiała Ci przypominać, że byłeś współuzależniony też ;) :P

    OdpowiedzUsuń
  3. A dlaczego już nie jesteś? :P

    Hyhyhy, Tomku, gdybym ja nie posiadała wolnego czasu, też by mnie farma nie widziała, a że mam go aż nadto, to cóż mi pozostaje, poza oczywiście innymi przyjemnościami, których doświadczam :D

    OdpowiedzUsuń
  4. No ja rozumiem. Też bym pewnie ciągle tam coś sadził, gdybym miał do dyspozycji coś więcej niż netbooka i trochę więcej czasu. :)

    Poza tym też mi się trochę znudziła ta gra. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Salanee wiem co to znaczy uzależnienie od farmy, też w to gram, tylko, że na farmerama pl, i nie wyobrażam sobie dnia bez tej gierki.

    Pięknie napisałaś o tym wypadku...Twoje przemyślenia - aż łezka mi się zakręciła w oku. Pan Jezus powiedział"nie znacie dnia ani godziny", i taka jest prawda:-(

    OdpowiedzUsuń